Kiedy temperatury za oknem szybują w górę, a słońce mocno daje się we znaki, zewsząd słyszysz rady o konieczności regularnego picia wody. To oczywiście absolutna podstawa, bez której nasz organizm nie poradzi sobie z falą upałów. Noszenie ze sobą bidonu z zimną wodą staje się letnim nawykiem, ale czy wiesz, że równie ważne jest to, co ląduje na Twoim talerzu? Nawadnianie organizmu wcale nie ogranicza się tylko do płynów.
Jedzenie odpowiednich produktów to sprytny i niezwykle smaczny sposób na to, by pomóc swojemu ciału utrzymać odpowiedni bilans wodny. Matka Natura doskonale przygotowała się na letnie miesiące, dając nam owoce i warzywa, które składają się w przeważającej części ze smacznego, strukturalnego płynu. Wprowadzając je do codziennego jadłospisu, nie tylko ugasisz pragnienie, ale też dostarczysz sobie mnóstwa cennych witamin.
Woda płynąca prosto ze szklanki wchłania się bardzo szybko, ale w czasie intensywnych upałów równie szybko potrafi "uciec" wraz z potem. Kiedy zjadasz soczystego arbuza lub chrupiesz świeżego ogórka, sytuacja wygląda nieco inaczej. Płyn zawarty w strukturze owoców i warzyw uwalnia się w układzie pokarmowym znacznie wolniej, co gwarantuje długotrwałe nawilżenie komórek.
Co więcej, owoce i warzywa dostarczają wodę w znakomitym towarzystwie. Zamiast czystego płynu, dostajesz fantastyczny koktajl odżywczy, bogaty w naturalne cukry i błonnik, który dba o kondycję jelit. To idealne rozwiązanie dla osób, które z trudem zmuszają się do picia wymaganych dwóch litrów czystej wody dziennie i szukają bardziej apetycznej alternatywy.
Sposób, w jaki łączysz latem różne produkty, może znacząco wpłynąć na Twoje samopoczucie. Stawianie na posiłki oparte o warzywa i owoce z dużą zawartością wody pozwala obniżyć kaloryczność diety, dając jednocześnie satysfakcjonujące uczucie sytości. Pamiętaj jednak, że "jedzenie wody" nie jest pełnym substytutem klasycznego picia, lecz jego doskonałym, odświeżającym uzupełnieniem.
Budując letnie menu, stawiaj na świeżość i jedz dużo na surowo. Jakakolwiek obróbka termiczna - gotowanie, pieczenie czy smażenie - pozbawia produkty znacznej części nagromadzonej w nich wody. Idealna letnia kuchnia to menu pełne chłodników, rześkich sałatek, kolorowych miseczek pełnych świeżych plasterków i owocowych koktajli serwowanych z dodatkiem dużej ilości lodu.
Owocem, który jednoznacznie kojarzy się z letnim orzeźwieniem, jest oczywiście arbuz. W ponad 92% składa się z pysznej, słodkiej wody. Co ciekawe, niemal taki sam wynik (około 92%) osiągają truskawki. Nieco dalej w rankingu plasują się kwaskowate grejpfruty (ponad 91% wody), a także maliny i soczyste ananasy, których miąższ skrywa około 87% odżywczego płynu.
Ogromny potencjał nawadniający drzemie także w melonach, które w upalne dni potrafią ugasić pragnienie równie dobrze jak duża szklanka napoju (zawierają ok. 86% wody). Nawet tak pospolite, wydawałoby się, jabłka czy pomarańcze okazują się cennymi sprzymierzeńcami w walce z letnim skwarem - ich zawartość płynu oscyluje w granicach od 80% do 85%.
Absolutnym rekordzistą w świecie roślin i prawdziwą wodną bombą jest ogórek. Jego szklarniowa odmiana potrafi składać się z wody w niemal 97%. Tuż za nim na podium znajdziemy rzodkiewkę (około 94-95% wody), której chrupkość daje niezwykłe poczucie odświeżenia. Świetnym wynikiem może pochwalić się także ulubieniec polskiej kuchni - dojrzały pomidor, w którym woda stanowi nawet 95% masy.
Wbrew pozorom zielone warzywa liściaste również kryją w sobie sporo wilgoci. Zarówno szpinak, brokuły, jak i różne odmiany sałaty składają się w ponad 90% z płynu. Zwykła, chrupiąca papryka dostarczy Ci aż 92% życiodajnej wody, stanowiąc fantastyczną bazę do lekkich, wakacyjnych przekąsek.
Wprowadzenie tych produktów do jadłospisu jest banalnie proste. Jeśli rano lubisz zjeść coś na słodko, dodaj ogromną garść truskawek lub kostki arbuza do owsianki. Z kolei jako drugie śniadanie do pracy doskonale sprawdzą się świeże słupki z ogórka, papryki i marchewki podawane z rzadkim, orzeźwiającym dipem na bazie jogurtu naturalnego i mięty.
Na obiad zamiast ciężkich, gęstych zup wybierz tradycyjny chłodnik litewski na bazie kefiru i ogórków, który błyskawicznie gasi pragnienie i dostarcza witamin. Nie zapominaj też o sokach tłoczonych na zimno i koktajlach. Wrzuć do blendera trochę szpinaku, plaster ananasa, zalej wszystko chłodną wodą kokosową i ciesz się smacznym, wodnym power-upem!
Upał to nie tylko utrata wody, ale też szybka ucieczka niezwykle ważnych dla serca i mięśni elektrolitów - sodu, potasu, magnezu czy wapnia. Na szczęście odpowiednio dobrane jedzenie uzupełnia i ten niedobór. Znakomitym źródłem potasu, który w dużej mierze odpowiada za prawidłową gospodarkę wodną w organizmie, są m.in. pomidory oraz świeże liście szpinaku.
Z kolei zielone warzywa takie jak brokuły to bogactwo wapnia i magnezu, z którymi w parze idą przeciwutleniacze. Jeśli poszukujesz mocnego doładowania dla wypoconego na słońcu ciała, przygotuj sałatkę z pomidorów posypaną solą (dostarczysz dzięki niej utracony sód) lub zjedz porcję melona, który pod kątem balansu elektrolitów działa na komórki niczym najlepszy naturalny izotonik.
Jedzenie produktów o dużej zawartości wody oczywiście liczy się do dziennego bilansu płynów, ale nigdy nie powinno całkowicie zastępować klasycznego picia wody. Jeśli w upalny dzień zjesz bardzo dużo ogórków, arbuzów czy pomidorów (które w ponad 90% składają się z wody), możesz nieco zmniejszyć ilość wypijanej czystej wody, ale pamiętaj, by nadal słuchać swojego ciała i reagować na pierwsze sygnały pragnienia.
Najlepszym sposobem na utrzymanie warzyw (np. rzodkiewki czy ogórka) w pełnej chrupkości i powstrzymanie ucieczki soków jest przechowywanie ich w lodówce. Rzodkiewki warto obrać z liści i trzymać w słoiku z zimną wodą. Owoce i warzywa krój zawsze bezpośrednio przed podaniem, a sól dodawaj do sałatek na samym końcu - posolone szybciej puszczają sok i stają się zwiotczałe.