Bardzo ważne jest, żeby czytać zapisy na etykietach. Niestety, nie wszyscy mają taki nawyk. Absolutną podstawą jest sprawdzenie terminu przydatności do spożycia. Problem w tym, że niektórzy na tym poprzestają i nie analizują innych informacji podawanych przez producenta. To duży błąd. Jak czytać etykiety na produktach spożywczych i dlaczego warto? Sprawdź nasz poradnik!
Zakupy można robić w bardziej świadomy, zaplanowany sposób, a szczegółowa lektura etykiet sprawi, że nie wybierzesz jedzenia niskiej jakości lub szkodliwego dla swojego zdrowia. Jako świadomi konsumenci powinniśmy czytać etykiety, żeby przy sklepowej półce wybierać mądrze, a nie kierować się emocjami.
To, jakie dokładnie informacje zamieszczone są na produktach, reguluje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego I Rady (UE) nr 1169/2011 z dnia 25 października 2011 r. w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Wdrożenie w praktyce tych przepisów sprawia, że można znaleźć listę konkretnych informacji, zawsze w podobnej formie i wymienionych w tej samej kolejności. Co znajdziesz na każdej etykiecie produktu?
Wokół analizowania etykiet na produktach narosło wiele mitów i nieścisłości. To dobry moment, żeby je zweryfikować.
Panuje przekonanie, że im krótszy skład na etykiecie, tym lepiej. Zazwyczaj jest to to prawda, lecz nie zawsze. Wiele zależy od tego, jaki produkt mamy przed sobą. Jeśli kupujesz kanapkę z szynką, producent jest zobowiązany podać pełny skład także w odniesieniu do półproduktów. Dlatego nawet najbardziej naturalna i najzdrowsza kanapka może mieć długi skład, ponieważ jeśli to kanapka z szynką, to na etykiecie musi znaleźć się skład wędliny, skład sosu, a także wykaz wszystkich innych dodatków.
Drugi szkodliwy mit głosi, że wszystkie składniki oznaczone dużą literą „E” to niebezpieczne konserwanty, od których lepiej trzymać się z daleka. Rzeczywiście, niektóre „E” to nic zdrowego, jednak czasami te oznaczenia używane są w odniesieniu do całkowicie naturalnych regulatorów smaku i konserwantów. Przykładowo E330 to po prostu kwasek cytrynowy, E100 to wyciąg z kurkumy, a E300 to witamina C.
Unia Europejska nakłada obowiązek w postaci dokładnego ewidencjonowania składu sprzedawanych produktów. Dostawcy żywności skrupulatnie się z tego wywiązują. A co z konsumentami? Czy korzystają ze swojego prawa do weryfikowania składu kupowanych towarów? Bardzo często nie, ponieważ ograniczają się do sprawdzenia daty ważności i opcjonalnie wartości energetycznej.
Tym niezdecydowanym czy mniej świadomym radzimy czytać etykiety uważnie i jeśli tylko czas pozwala zwracać uwagę na detale. Dobrym pomysłem jest także korzystanie z porad dietetyków i trenerów personalnych, którzy dobrze wiedzą, jaki skład produktów dobrze rokuje, a co budzi wątpliwości.
Często za określeniami typu „light”, „lekki” czy „bez cukru” kryją się szkodliwe tłuszcze, utwardzacze, olej palmowy czy inne niepożądane substancje. Żeby zdemaskować takie sztuczki, warto czytać uważnie i dokładnie. Wtedy na zakupach nic Cię już nie zaskoczy!
Wiesz już jak czytać etykiety na produktach spożywczych?
Przeczytaj również inne artykuły: